THE HOLY CITIES
Adam Fleks
Cykl „The Holy Cities” został zainspirowany nieco ironiczną nazwą, jaką otrzymało miasto Wetzlar na pewnej stronie internetowej. Miasto owo jest celem pielgrzymek fanatyków aparatu Leica, skonstruowanego tam przed I wojną światową przez Oscara Barnacka. Jednak wiele miast jest przedmiotem kultu dla niektórych grup ludzi – np. Sopot to letnie targowisko próżności od dziesiątków lat, z Gdańska wyruszał nawracać pogan święty Wojciech, w Barcelonie od ponad stulecia buduje się Sagrada Familia, będąca moim nieodmiennym przedmiotem fascynacji od pierwszego kontaktu wzrokowego. Cykl jest fragmentem tworzonej od 2006 roku serii „Wieloświaty” wykonywanej w rzadko stosowanej technice litowej, przedstawia on nie świat rzeczywisty, ale impresyjny, będący wynikiem nałożenia na siebie dwóch ekspozycji na jednej klatce w krótkim odstępie czasu. Nałożenie na siebie dwóch zdjęć wykreowało nową rzeczywistość, obecną tylko na papierze fotograficznym. Wołanie w licie odrealniło zmultiplikowaną rzeczywistość i uruchomiło wyobraźnię, która jak wiadomo, nie ma granic. Celem prezentowanych na wystawie zdjęć nie jest wierne oddawanie rzeczywistości. Nie pragnę analizować i doświadczać, tylko tworzyć i przeżywać. Nie zamierzam rozkładać całości na drobne elementy tylko tworzyć nowy wymiar z tego, co w danej chwili zostało mi dane. Wieloznaczne otoczenie umożliwia mi wykreowanie obrazu nie mającego wiele wspólnego ze światem zewnętrznym. Odbiór zdjęć jest indywidualną sprawą poszczególnych widzów, którym pozostawiam ostateczną interpretację.
O sobie: zacząłem fotografować bardzo dawno temu, ale pierwszy porządny aparat dostałem do ręki w 1987 roku w Szwecji. Tam też nastąpiła moja inicjacja ciemniowa. Od 1994 r. jestem członkiem Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego, zaś od 2007 r. należę również do Związku Polskich Artystów Fotografików.

 


TWARZE
kolejna odsłona wystawy Edwarda Grzegorza Funke

„Z jasnym śmiechem lub smutku makijażem twarze, twarze…” tak w jednej ze swoich piosenek śpiewa Michał Bajor. Portrety ludzi odnaleźć można nie tylko w tekstach piosenek, ale również w poezji, malarstwie i fotografii. Ludzkie twarze są dobrym tematem dla wielu artystów, którzy szukają ciekawych pomysłów do swoich prac. To, że istnieje tak wiele narodowości, że człowiek różni się od drugiego człowieka, jest inny, sprawia że ludzka twarz wzbudza coraz większe zainteresowanie. Dla artysty każda ludzka twarz jest ciekawa. Nieważne, czy będzie ładna czy brzydka, młoda czy stara, smutna czy uśmiechnięta. Nieistotne również jest to jaką szerokość geograficzną zamieszkuje portretowany człowiek. Ważne jest to, aby twarz była ciekawa, żeby miała to coś , co przyciąga uwagę i skupia na sobie w danym momencie wzrok innych osób. Każda twarz to jakiś prawdziwy człowiek kobieta, mężczyzna nawet dziecko. To osoba, która istnieje, przeżywa jakieś emocje w momencie uwiecznienia jej. Często nawet nie wie, że jest podpatrywana przez uważny obiektyw . W takich właśnie momentach powstają portrety nie zawsze piękne, ale z pewnością prawdziwe.
Marzena Funke

Wystawa fotografii Portret ze Świata
Stara kobieta z cygarem, mężczyzna karmiący koty, strażnicy odpoczywający w cieniu świątyni… Pozornie od siebie odległe osoby, wyrwane z miejsca przez kadr i odpowiedni moment, a jednak mające tak wiele ze sobą wspólnego. Wspólnego, ponieważ są to portrety głęboko osadzone w swojej kulturze, które tak dużo mówią o miejscu i czasie. Portrety, które na przekór wszechogarniającej dominacji medialnej estetyki, pozostają niezmanipulowanym obrazem zwykłego człowieka. W sposób szczególny i właściwy dla siebie Edward Grzegorz Funke dokonuje intelektualnej syntezy i niezwykle wyraźnie pozwala nam doświadczyć własnej obecności w przestrzeni króra, dla większości z nas jest niedostępna i nieodkryta. I chociaż sama podróż, w miejsca kulturowo egzotyczne, jest w wyobrażeniu czymś banalnym i osiągalnym, to jednak trzeba mieć w sobie ogromy ładunek empatii oraz wrażliwości, aby spojrzeć drugiemu człowiekowi prosto w oczy. I jest to przestrzeń, w której Edward Grzegorz Funke porusza się z wyrafinowaną finezją i łatwością, właściwą dla osób obdarzonych darem,który pozwala w odpowiednim momencie uchwycić to, co głęboko w duszy gra… starej kobiecie z cygarem, mężczyźnie karmiącemu koty, strażnikom odpoczywającym w cieniu świątyni. Fabryka Styropianu ARBET, jako współorganizator wystawy, ma zaszczyt zaprezentować Państwu dorobek fotograficzny Edwarda Grzegorza Funke w kolejnej odsłonie z cyklu „Portret Świata”. Jako osoby z firmy, która na co dzień porusza się zdecydowanie bardziej w świecie materii niż ducha, mamy pełną świadomość, że kultura jest wartością z której czerpiemy i korzystamy wszyscy. I chociaż często nie zdajemy sobie sprawy z tego jak głęboko dociera oraz jak mocny jest ten ślad, to jednak każdy z nas nosi w sobie jej indywidualny portret. Dlatego idea, ARBET z Kulturą, była, jest i będzie nam bardzo bliska.