Archiwum: 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 |

 

 

Jan Kanty Fotograficzny”
Edward Grzegorz Funke

 

„Jan Kanty Fotograficzny
 Autor: Edward Grzegorz Funke
Partner wystawy: Fabryka Styropianu ARBET

G. Funke przygodę z fotografią rozpoczął w 1966 r. jako członek redakcji Ilustrowanego Magazynu Studentów Politechniki Gdańskiej „Kronika Studencka”, a w tym samym roku Jan Kanty Pawluśkiewicz założył kabaret studentów Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej „ANAWA”.
Gdy Jan Kanty komponował „Tango Anawa” oraz ”Pomarańcze i mandarynki”, to Edward Grzegorz fotografował między innymi Stana Borysa i Bizony, Czesława Niemena, Mirę Kubasińską , Czerwone Gitary oraz wizytę prezydenta Charles’a de Gaulle’a w Gdańsku.
Zrządzeniem losu, 23 sierpnia 2007 r. w Galerii Five o’clock w Kołobrzegu, odbył się wernisaż obrazów Jana Kantego Pawluśkiewicza pt „Sensy – Byty – Mary” i tam nastąpiło ich spotkanie. Edward Grzegorz stwierdził, jako portrecista, że Jan Kanty to znakomity model w portrecie reportażowym, a jego osobowość i wszechstronność w sztuce, bardzo go inspiruje. Był to początek projektu, który zrealizowany został w trakcie kolejnych wernisaży, przez dwanaście ostatnich lat. Tak powstał zbiór ponad tysiąca zdjęć, z których wybrano ponad dwadzieścia. Udowadniają, że Jan Kanty jest graficzny, muzyczny, architektoniczny, plastyczny, mimiczny, tajemniczy, a na pewno FOTOGRAFICZNY.

Wystawa miała premierę 21 czerwca 2017 roku w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie, odwiedziła też  Bydgoszcz  , Wejherowo i Koszalin. Powiększana jest o coraz nowe prace z kolejnych spotkań z  Janem Kanty Pawluśkiewiczem.

Wystawa to 24 fotografie  formatu 70×100 cm wykonane metodą tradycyjną i  oprawione w ramy aluminiowe.

Edward Grzegorz Funke, urodził się w 1944 r., w Swisłoczy. Mieszkaniec Koszalina od 1951 roku. Absolwent Politechniki Gdańskiej, doktor nauk technicznych, fotograf, dydaktyk, podróżnik, współwłaściciel Fabryki Styropianu ARBET . Członek m.in. Związku Polskich Artystów Fotografików oraz Fotoklubu Rzeczypospolitej Polskiej Stowarzyszenia Twórców. Przygodę z fotografią rozpoczął w 1966 r. jako członek redakcji Ilustrowanego Magazynu Studentów Politechniki Gdańskiej „Kronika Studencka”. Zadebiutował w 1967 r. indywidualną wystawą „Zimowe refleksje” w studenckiej galerii „Artema”Od kilkunastu lat, razem z żoną Krystyną, realizuje autorski projekt fotograficzny „Portret świata”.   Odwiedzili sześć kontynentów, a z przywiezionych materiałów powstało 18 wystaw autorskich, prezentowanych ponad 70 razy, w muzeach i galeriach na terenie Polski i Białorusi. Uczestnik wielu wystaw zbiorowych oraz pokazów plenerowych. Wielokrotnie nagradzany w konkursach krajowych i zagranicznych. Jego prace znajdują się w zbiorach muzealnych oraz kolekcjach prywatnych, w kraju i za granicą. W 2014 r. wydał album pt. „Moja podróż  –  przez sześć kontynentów do Swisłoczy”. Współpracuje z Wydawnictwem Kamera, Agencją Zegart, Europejskim Festiwalem Filmowym Integracja „Ty i Ja” oraz „Szkołą Życia” w Wandzinie. Od 2004 r. prowadzi Autorską Galerię Fotografii, a w 2009 r. założył Bałtycką Szkołę Fotografii. Zasiada w jury licznych konkursów fotograficznych, a od trzech kadencji jest przewodniczącym Rady Kultury przy Prezydencie Koszalina. Posiadacz odznaczeń: Zasłużony Działacz Kultury, Koszaliński Orzeł 2011, nagroda „Pro Arte”, medal  Gloria Artis, Złoty Medal Zasłużony dla Fotografii Polskiej.

Człowieka portret własny
Uwagi na marginesie wystawy fotografii „Jan Kanty Fotograficzny”, jako portretu człowieka, w adaptacji Edwarda Grzegorza Funke.
W ujęciu biologicznym (bo o człowieku mowa) słowo adaptacja oznacza „doskonalącą zmianę w celu przystosowania czegoś (kogoś) do innego użytku niż było przeznaczone”. Odnosząc się do fotografii, jako formy wyrazu, osoby portretowanej (szczególnie takiej, którą wszyscy znają) staram się zapomnieć, co o tej osobie wiem. Tak mnie kiedyś uczono patrzeć na świat kształtów. Mówiono: „Rysuj co widzisz i zapomnij do czego służy to, co rysujesz”.
Wielki rosyjski pisarz i myśliciel Fiodor Dostojewski powiedział, że „piękno zbawi świat”. Zastanawiające jest o jakim pięknie myślał. Niektórzy określają je jako zjawisko „będące samo dla siebie uzasadnieniem” i „irracjonalnym zmysłem estetycznym, który nie ma żadnej funkcji, jedynie pragnienie, by go zaspokoić”.
Większość ludzi uważa, że o poczuciach estetyki, smaku i gustu, odmiennych u każdego człowieka, trudno dyskutować. David Weiss w swojej znakomitej biografii o Auguście Rodin, pisał „Człowiek nie rządzi się pięknem i prawdą, lecz lękiem, wątpliwościami, grzechem. Nawet ciało ludzkie, tak piękne i budzące natchnienie, przeważnie niszczy samo siebie, nadmiarem chuci, próżności i łapczywości”.
Po tym niemal filozoficznym wstępie, który skłania do stawiania sobie pytań dotyczących wartości, a mnie do tworzenia odniesień oceny tego co widzę, przechodzę do doskonalącej zmiany jaką zastosował w swoich portretach, Jana Kantego Pawluśkiewicza, E. G. Funke, a mianowicie wzoru człowieka myślącego. Innego niż siermiężny, umięśniony i spiżowy monument „Myśliciela” Augusta Rodina, przedstawiający mężczyznę zmagającego się z przejmującym wewnętrznym konfliktem.
W fotografiach Funkego, na pierwszy rzut oka, mamy kontakt, z: żywą inteligencją, dowcipem, ironią, groteskową błazenadą, portretem człowieka uosabiającego swoją mimiką twarzy i gestu króla życia. Widzimy erudytę obdarzonego przez życie: powodzeniem, wiedzą, doświadczeniem i licznymi talentami  –  istotę otwartą na świat i ludzi. Za tą, niezwykle przekonywującą powierzchownością człowieka kryje się jego sobowtór, antyteza lekkości bytu: myśliciel, filozof, mistyk, tytan pracy, obdarzony pokładami myśli i emocji, których nigdy nie zdradzi przed kamerą.
Do wyrażenia tak wielu informacji o artyście, posłużyły bardzo skromne, ale doskonale wykorzystane, środki wyrazu, takie jak: ograniczona, do czerni i bieli, paleta kolorów, posiadająca określoną gęstość optyczną do kształtowania formy fotograficznej oraz zastosowanie widocznego ziarna, które w ujęciu E. G. Funke staje się egzemplifikacją energii, ale tej niematerialnej, świadczącej o duchowej żywotności człowieka.
W ujęciu artysty pięknem jest, trudne i mało popularne, mówienie prawdy. Fotograf ujawnia ją poprzez uzewnętrznienie jej egzystencjalnej postaci, takiej która daje nam nadzieję na to, że za sto, lub dwieście lat, będziemy mogli naszych następców nazywać istotami myślącymi i zdolnymi do odczuwania emocji w kontakcie ze sztuką.
Dziękuję za tą możliwość refleksji i zadumy nad tym co czyni z nas ludźmi. Gratuluję wystawy, z wyrazami szacunku
prof. dr hab. Jacek Ojrzanowski (Instytut Wzornictwa Politechniki Koszalińskiej)


Od Autora

W momencie pojawienia się w moim zasięgu technologii cyfrowej (2006) podjąłem próby takich  ingerencji w strukturę formalną obrazu fotograficznego, które – poprzez swoistą syntezę – modyfikowałyby jego przekaz. Badania dotyczyły nie tylko wpływu struktury obrazu na jego ekspresję. Interesowała mnie także kwestia reakcji na te prace, w których dokonywałem swoistego ataku na szczególne sacrum, jakim jest twarz ludzka.

Podsumowanie trwających szereg lat eksperymentów (w międzyczasie realizowałem inne projekty) zawarłem w zbiorze „SYNTHESIS”, który składa się z cykli „Szukając siebie samego”, „Kartoteka”, „Portrety biało-czarne”, „Portrety z czerwienią”, „Niepokonani”, „W obliczu przyszłości”,    oraz „Portrety z gazety”.

Ich wspólnym mianownikiem jest konsekwentna analiza semantycznej zależności pomiędzy formą/znakiem a przekazem/znaczeniem. Eksperymenty polegające na upraszczaniu formy sięgnęły aż do granic op-artu, podczas gdy  próby zmierzające do równoległego uzyskania wyrazistego przekazu ugruntowały mnie w przekonaniu, że fotografia czy obraz nigdy nie są jednoznaczne…

Zbiór ten stanowi jednak przede wszystkim opowieść o Człowieku pisaną w głębokiej zadumie nad ludzką egzystencją – od jednostki aż po skalę globalną.

Cykl „Szukając samego siebie” zaczyna się od alegorycznego autoportretu „Alter Ego”,  będącego wyrazem refleksji nad własnym życiem. Zło istniało, istnieje i istnieć będzie – zwykle jest się po jego jednej stronie, ale czasem i po drugiej…

Autoportret podwójny „Dialog z samym sobą” temat rozwija: tu już nie chodzi o zmaganie się dobra ze złem – tematem wewnętrznej dyskusji jest kwestia dramatycznej konieczności dokonywania wyborów między jednym złem a drugim. Ta praca to nie tylko autoportret – to także metafora współczesnych realiów.

Każda praca w zbiorze „SYNTHESIS” niesie sobą jakiś przekaz, a suma tych przekazów rysuje syntetyczny obraz ludzkiego kręgu, którego sami jesteśmy cząstką.

W trakcie trwającego ponad dekadę okresu powstawania „SYNTHESIS” (2006-2017) wykluwała się we mnie świadomość okrutnego losu, jaki ludzkość sama sobie zgotowała na skutek doprowadzenia do nieodwracalnych zmian w globalnym ekosystemie. Ujawnia się to w szczególności w cyklu „W obliczu przyszłości”. Temat naszej odpowiedzialności wobec przyszłych pokoleń podjąłem później w kolekcji „Anatomia Apokalipsy” (2018).

Chciałbym, aby oglądając „SYNTHESIS” każdy z widzów zadał sobie pytanie, czy powszechne milczenie i marazm – wobec rozwijającej się katastrofy – jest postawą moralną. Czyż nie jest tak, że chowanie głowy w piasek, obojętność i stosowanie zasady business as usual, uparte trwanie w zaprzeczaniu ewidentnym faktom – to postawy ludobójcze w stosunku do następnych pokoleń?

Erazm W. Felcyn (kwiecień 2019)

 

 


 

Erazm Wojciech Felcyn
„INWAZJA – subiektywny portret śmieci”

AUTOR O WYSTAWIE „INWAZJA – subiektywny portret śmieci”

„Przedmioty wytworzone przez ludzi wkraczają do świadomości człowieka i ubarwiają ją. Ich liczba – zarówno bezwzględna, jak i mierzona w stosunku do środowiska naturalnego – rośnie z wybuchową siłą.” (A. Toffler, „Szok przyszłości”).

Czas „życia” produktów, mierzony jako okres ich kontaktu z człowiekiem, ulega skróceniu wraz z rozwojem poziomu technologicznego społeczeństwa. Na moich własnych oczach dokonała się w Polsce wielka przemiana: oto ze społeczeństwa chomikującego wszystko, co się ewentualnie może przydać, staliśmy się społeczeństwem „wyrzucającym”.

Sprzyja zjawisku wyrzucania charakter wytwarzanych rzeczy: nie chodzi tu tylko o zalew tzw. jednorazówkami (opakowania, chusteczki, pampersy, kubki itp.). Czas użytkowania ubrań, mebli, telewizorów, komputerów, samochodów i wielu innych wyrobów staje się coraz krótszy. Wraz z rozwojem współczesnej cywilizacji rośnie problem pozbywania się tego, co niepotrzebne.

Wzrasta nie tylko ilość śmieci komunalnych – rośnie też ilość odpadów technologicznych w postaci stałej, ciekłej i gazowej. Rozwój technik utylizacyjnych i działania mające na celu oszczędzanie środowiska są wciąż nieadekwatne do potrzeb. Środowisko, które nas otacza, jest w coraz większym stopniu obciążone śmieciami i odpadami, a powietrze, którym oddychamy, jest coraz bardziej skażone zanieczyszczeniami mechanicznymi, chemicznymi i biologicznymi.

Proces ciągle wzrastającego zanieczyszczenia globu ziemskiego jest zjawiskiem bardzo trudnym do zahamowania. W czasach napoleońskich żyło na Ziemi około miliarda ludzi – w XXI wieku zaludnienie świata rośnie o miliard w czasie każdych 15 lat! Spektakularny wzrost globalnej konsumpcji owocuje nieustannym przyrostem obciążenia środowiska.

Zbiór „INWAZJA – subiektywny portret śmieci” jest swoistego rodzaju skutkiem kontemplacji powyższych faktów oraz  buntu przeciwko zjawiskom obserwowanym przeze mnie w skali lokalnej. Skupiłem się na tych śmieciach i odpadach, które wnikają w nasze środowisko w olbrzymich ilościach, poza wszelka kontrolą, poza systemami kolekcjonowania i utylizacji. U źródeł tego zjawiska leży szereg przyczyn – od masowej beztroski, nonszalancji, czy wręcz zwykłego chamstwa – aż po luki w zarządzaniu państwem.

Zdjęcia do wystawy kolekcjonowałem przez ponad 10 lat, a wykonywałem je głównie w rejonie zamieszkania i na bałtyckich plażach. Nie ma ona charakteru dokumentalnego – wybór tematów wynikał z moich subiektywnych decyzji, a większość prac została przetworzona komputerowo.

Tematy związane z zanieczyszczaniem środowiska w fotografii nie są niczym nowym. Wielu autorów podejmowało zagadnienia związane z odpadami technologicznymi czy komunalnymi, pokazywano toksyczne hałdy, złomowiska, składy zużytych opon, skutki strajku śmieciarzy itd. Portretu śmieci, takiego, jak prezentuje niniejsza wystawa, w świetle mojej aktualnej wiedzy dotąd nikt nie robił.

To, co możemy zaobserwować w naturze, uznałem za wystarczająco bulwersujące –przy opracowaniu poszczególnych zdjęć w zasadzie unikałem formalnych zabiegów zmierzających do budowania klimatu grozy. Interesowały mnie raczej kwestie związane z estetyzacją tego, co z natury rzeczy estetyczne zwykle nie jest.  Cóż, nierzadko się zdarza, że piękno jest jadowite…

                       Erazm W. Felcyn (2011)

Podejmując 15 lat temu (2003) temat śmieci byłem oburzony i zaniepokojony – teraz jestem po prostu przerażony. Zaśmiecenie globu ziemskiego – jego geosfery, hydrosfery, atmosfery – sięgnęło obecnie skali wówczas niewyobrażalnej.  Co gorsza, tempo tego zaśmiecania ma tendencję stale rosnącą. Zawartość dwutlenku węgla w atmosferze ziemskiej oscyluje najprawdopodobniej już wokół wartości 415 ppm, osiągając najwyższe stężenie od 800 000 lat. Granica względnego bezpieczeństwa, określana przez wielu badaczy na 350 ppm, została  przekroczona, a skutki spowodowanego przez to ocieplenia klimatu stają się coraz bardziej drastyczne.

 Wiele krajów Europy – zwłaszcza Wlk. Brytania, Niemcy i Francja – podjęło skuteczne działania prowadzące do zmniejszenia emisji. Polska, przeciwnie,  jest absolutnym liderem naszego kontynentu w dziedzinie zanieczyszczania powietrza. Podobnie jest zresztą z zanieczyszczaniem Bałtyku. Co gorsza, nie zanosi się na to, by ta sytuacja w najbliższym czasie mogła ulec zmianie.

Nasi włodarze od lat nie przestrzegają  prostej zasady polegającej na tym, że polityka nie może być sprzeczna z nauką.

 

                           Erazm W. Felcyn (2019)

Literatura zalecana:
Ewa Bińczyk, „EPOKA CZŁOWIEKA. Retoryka i marazm antropocenu” PWN 2018

Krótkie info o autorze

W latach 1964-1966 fotoreporter, a następnie (1966-1968) redaktor naczelny Ilustrowanego Magazynu Studentów Politechniki Gdańskiej „Kronika Studencka”. Członek Sekcji Wystawienniczej Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego (1970-1976). Członek ZPAF od 2005 r., od 2014 r. przewodniczący Komisji Artystycznej OG ZPAF.

Zadebiutował w 1965 r., w  następnych latach wziął udział w ponad stu wystawach w kraju i na świecie zdobywając szereg medali i wyróżnień. 

Korzystając z możliwości techniki cyfrowej na bazie swych starych negatywów zrealizował unikatowe kolekcje portretów ludzi związanych w latach 1964-1968 z Politechniką Gdańską oraz portretów kaszubskich z lat 1968-1972.

Ma w swoim dorobku szereg wystaw indywidualnych, między innymi są to: „Inwazja – subiektywny portret śmieci”, „Rosarium”, „Synthesis”, „Niepokonani”, „Fantasmagorie”, „Wyspy Szczęścia”, „Anatomia Apokalipsy”. Jest też autorem eseju „Pokażcie mi anioła – o realizmie i rzeczywistości w fotografii”.