Archiwum: 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 |


Wystawa fotografii
Edwarda Grzegorza Funke   „Jan Kanty Fotograficzny”

Wejherowskie Centrum Kultury-Filharmonia Kaszubska, 
Wejherowo ul. Sobieskiego 255
Wernisaż  20 listopada 2018 roku o godzinie 18.00.

 W 2007roku w Galerii Five o’clock w Kołobrzegu odbył się wernisaż obrazów Jana Kantego Pawluśkiewicza i tam nastąpiło spotkanie obu artystów. Funke stwierdził, jako portrecista, że Pawluśkiewicz to znakomity model w portrecie reportażowym, a jego osobowość i wszechstronność w sztuce bardzo go inspiruje. Był to początek projektu, który zrealizowany został przez 11 ostatnich lat w trakcie kolejnych wernisaży. Tak powstał zbiór ponad tysiąca zdjęć, z których wybrano dziewiętnaście. Udowadniają, że Jan Kanty Pawluśkiewicz jest graficzny, muzyczny, architektoniczny, plastyczny, mimiczny, tajemniczy, a na pewno FOTOGRAFICZNY. Kuratorem wystawy jest Jerzy Zegarliński. Jej prezentacja w Wejherowskim Centrum Kultury  przygotowana została we współpracy z Agencją Zegart. Partnerem wystawy jest ARBET.

 Edward Grzegorz Funke  Absolwent Politechniki Gdańskiej, doktor nauk technicznych, fotograf, dydaktyk, podróżnik, współwłaściciel Fabryki Styropianu ARBET. Członek m.in. Związku Polskich Artystów Fotografików. Przygodę z fotografią rozpoczął w 1966 roku. Od kilkunastu lat, razem z żoną Krystyną, realizuje autorski projekt fotograficzny Portret świata. Wielokrotnie nagradzany w konkursach krajowych i zagranicznych. Jego prace znajdują się w zbiorach muzealnych oraz kolekcjach prywatnych w kraju i za granicą

www.funke.pl

Człowieka portret własny”

Uwagi na marginesie wystawy fotografii portretu człowieka w adaptacji Grzegorza Funke.

W ujęciu biologicznym (bo o człowieku mowa) słowo adaptacja oznacza „doskonalącą zmianę w celu przystosowania czegoś (kogoś) do innego użytku niż było przeznaczone”.

Odnosząc się do fotografii, jako formy wyrazu, osoby portretowanej (szczególnie takiej, którą wszyscy znają) staram się zapomnieć co o tej osobie wiem.

Tak mnie kiedyś uczono patrzeć na świat kształtów. Mówiono, „Rysuj co widzisz i zapomnij do czego służy to co rysujesz”.

Wielki rosyjski pisarz i myśliciel Fiodor Dostojewski powiedział, „że piękno zbawi świat”.

Zastanawiające jest o jakim pięknie myślał pisarz. Niektórzy określają je jako zjawisko „będące samo dla siebie uzasadnieniem” i „irracjonalnym zmysłem estetycznym, który nie ma żadnej funkcji, jedynie pragnienie by go zaspokoić”.

Większość ludzi uważa, że o poczuciach estetyki, smaku i gustu, odmiennych u każdego człowieka, trudno dyskutować. David Weiss w swojej znakomitej biografii o Auguście Rodin, pisał „Człowiek nie rządzi się pięknem i prawdą, lecz lękiem wątpliwościami, grzechem. Nawet ciało ludzkie, tak piękne i budzące natchnienie przeważnie niszczy samo siebie nadmiarem chuci, próżności

i łapczywości”.

Po tym niemal filozoficznym wstępie, który skłania do stawiania sobie pytań dotyczących wartości, a mnie do tworzenia odniesień oceny tego co widzę, przechodzę do doskonalącej zmiany jaką zastosował w swoich portretach, Jana Kantego Pawluśkiewicza, Grzegorz Funke, a mianowicie wzoru człowieka myślącego. Innego niż siermiężny umięśniony spiżowy monument „Myśliciela” Augusta Rodin, przedstawiający mężczyznę zmagającego się z przejmującym wewnętrznym konfliktem.

W fotografii Funkego, na pierwszy rzut oka, mamy kontakt, z: żywą inteligencją, dowcipem, ironią, groteskową błazenadą, portretem człowieka uosabiającego swoją mimiką twarzy i gestu króla życia. Widzimy erudytę obdarzonego przez życie: powodzeniem, wiedzą, doświadczeniem i licznymi talentami – istotę otwartą na świat i ludzi.

 

Za tą, niezwykle przekonywującą, powierzchownością człowieka kryje się jego sobowtór, antyteza lekkości bytu: myśliciel, filozof, mistyk, tytan pracy, obdarzony pokładami myśli i emocji, których nigdy nie zdradzi przed kamerą.

Do wyrażenia tak wielu informacji o artyście posłużyły, bardzo skromne ale doskonale wykorzystane, środki wyrazu, takie jak: ograniczona, do czerni i bieli, paleta kolorów posiadająca określoną gęstość optyczną do kształtowania formy fotograficznej oraz zastosowanie widocznego ziarna, które w ujęciu Grzegorza Funke staje się egzemplifikacją energii, ale tej niematerialnej świadczącej o duchowej żywotności człowieka.

W ujęciu artysty pięknem jest, trudne i mało popularne, mówienie prawdy.

Fotograf ujawnia ją poprzez uzewnętrznienie jej egzystencjalnej postaci, takiej która daje nam nadzieję na to, że za sto lub dwieście lat będziemy mogli naszych następców nazywać istotami myślącymi i zdolnymi do odczuwania emocji w kontakcie ze sztuką.

 

Dziękuję za tą możliwość refleksji i zadumy nad tym co czyni z nas ludźmi.

Gratuluję wystawy, z wyrazami szacunku

 

Prof. dr hab. Jacek Ojrzanowski

 

 


 

ODMIENNE STANY

Wystawa malarsko-fotograficzna Krystyny Kahsin oraz Adama Fleksa
Adam Fleks

Cykl „Odmienne stany/The Holy Cities” został zainspirowany nieco ironiczną nazwą, jaką otrzymało miasto Wetzlar na pewnej stronie internetowej. Mianowicie miasto owo jest celem pielgrzymek fanatyków aparatu Leica, skonstruowanego tam przed I wojną światową przez Oscara Barnacka. Wiele innych miast również stanowi przedmiot kultu dla pewnych ludzi – np. Sopot  to letnie targowisko próżności od dziesiątków lat, zaś w Barcelonie od ponad stulecia buduje się bajkowa świątynia Antonio Gaudiego – Sagrada Familia.

Pokazany na tej wystawie zestaw fotografii jest kolejną częścią powstającego od 2006 roku cyklu „Wieloświaty”.  Przedstawia on świat obecny poza fizycznym, znajdującym się tu i teraz. Został  on stworzony na skutek nałożenia na siebie dwóch ekspozycji na jednej klatce filmu w krótkim odstępie czasu. Wywoływacz litowy ma na celu odrealnienie i tak już meta-fizycznego obrazu i uruchomienie wyobraźni, która przecież nie jest niczym ograniczona. Ponadto pozwala na wykorzystanie dawno przeterminowanych papierów fotograficznych, które w przeciwnym wypadku nadawałaby się jedynie do utylizacji.

Stopniowo  odchodzę od fotograficznego dokumentowania rzeczywistości, zmierzając ku kreacji nowego obrazu z fragmentów świata otaczającego. Obraz srebrowy wygenerowany w mokrej ciemni uznaję za jedyny wart pokazania.

Uwagi techniczne: część fotograficzna wystawy składa się z 20 fotogramów w analogowej technice litowej, oprawionych w passe partout 50 x 70 cm.

 


W POSZUKIWANIU GENIUS LOCI

Grupa fotografów podjęła się po raz trzeci/ po Łodzi i Kielcach/ odnaleźć ducha miasta, tym razem w Szczecinie. Zaczęło się niezwykle, od zakwaterowania na pokładzie żaglowca Kapitan Borchardt zacumowanego na Odrze u podnóża Wałów Chrobrego – co już było namiastką przygody dla przybyszów z głębokiego lądu.

Szczecin. Najbardziej oddalone miasto wojewódzkie od Warszawy, często niedostrzegane i niesłyszane ze stolicy, w powojennej historii kraju przodowało w zrywach wolnościowych. Miasto poprzez bliskość morza, granicy tworzyło perspektywę wolności, możliwości ucieczki i przygody. W latach czterdziestych, pięćdziesiątych ubiegłego wieku przybywali tu Polacy osiedleńcy z różnych stron świata. Młodzi i ryzykujący tworzyli niepowtarzalny konglomerat mieszkańców. Dla socjologów dużym zaskoczeniem było rozwinięcie się niezwykle silnego lokalnego patriotyzmu.  Szczecin- otwarty na świat, ze wspaniałą urbanistyką, architekturą i zawiłą historią pełną nie do końca wyjaśnionych wątków – jest wymarzony do nieustającego poszukiwania GENIUS LOCI.

W ciągu kilku dni autorzy, fotografowie z całej Polski, próbowali dostrzec, udokumentowaći zinterpretować fragmenty rzeczywistości, do której udało im się dotrzeć. Wystawa jest świadectwem doznań przefiltrowanych przez doświadczenia warsztatowe i osobiste wybory estetyczne. Prezentowane prace tworzą nowy obraz rzeczywistości, często odległy od powszechnego oglądu rzeczy. Jedni autorzy odnoszą się do twórczości konceptualnie. Ich tworzywem jest myśl. Korzystając z zastanych form geometrycznych nadając im nowe znaczenia, osiągają niemal czystość graficzną obrazu. Niekiedy pojawiająca się w tej przestrzeni postać balansuje pomiędzy podmiotowością a przedmiotowością. Inni odwołują się do estetyzacji w rzeczywistości realnej. Korzystając, niekiedy z tych samych form geometrycznych co wspomniani konceptualiści, manipulując kolorem, nadają  zdarzeniom zaskakującą dynamikę i nowy  wyraz. Uwagę skupiają zdjęcia z gatunku reportażu, faktu. Zredukowane do czarni i bieli, przy użyciu prostych środków tworzą ikony zdarzeń lub nieco archaiczne w wyrazie zapisy – tak kiedyś było. Interesujący jest silnie psychologizujący, sięgający do fotografii kreacyjnej, teatralizującej, tryptyk portretów.

Umiejętność swobodnego stosowania przez autorów różnorodnych metod artystycznych sprawia, że wypowiedzi oddziałują na widzów. Są zaskakujące i przekonujące. Uważam, że każda z prezentowanych, autorskich wypowiedzi jest zarazem swoistym autoportretem twórcy. Widz, komunikując się z dziełem, jest zdolny odczytać preferencje intelektualne i estetyczne autora. Umiejętność nawiązania kontaktu z odbiorcą wskazuje na jego artystyczną dojrzałość.

Sergiusz Sachno (ZPAF)

Uczestnicy wystawy:

Leokadia Bartoszko, Jadwiga Czarnecka, Marek Czarnecki, Krzysztof Czarski, Jacek Fijałkowski, Andrzej Grabowiecki, Ryszard Karczmarski, Stanisław Kulawiak, Artur Magdziarz, Michał Pietrzak, Janusz Piszczatowski, Jolanta Rycerska, Sergiusz Sachno, Kamila Sammler, Stanisław Składanowski, Piotr Spek, Timm Stütz, Piotr Targosz, Magdalena Wdowicz – Wierzbowska, Stanisława Zacharko – Łagowska, Krzysztof Zając.

 


 

powrót do wydarzeń